Czuję jakby to było wczoraj, kiedy chodząc z wielkim brzuchem odkrywałam tajniki gadżetów świata dziecięcego. W mojej pamięci na długo pozostanie chwila, kiedy razem z mamą poszłam do wielkiej hurtowni artykułów dziecięcych. Było tam chyba wszystko! Od pościeli, wózków, kocyków, zabawek aż po ubrania. Pamiętam, jak czułam się zagubiona w tym nieznanym sobie świecie. Nie miałam pojęcia co będzie potrzebowało na początku moje dziecko. Przy drugiej ciąży było mi znacznie łatwiej. Miałam doświadczenie. A teraz? Trzecia ciąża byłaby chyba sielanką!!!

Chciałabym Wam napisać, że moja przygoda z byciem mamą od początku była usłana różami. Niestety – rozczaruję Was. Kiedy byłam w pierwszej ciąży, nie miałam pojęcia czego będę w ogóle potrzebować. Kupowałam to, co mi kazała mama, czy babcia. Nie czułam wielkiej przyjemności z kompletowania wyprawki, bo robiłam to absolutnie po omacku. Trochę z żalem sięgam pamięcią do tamtych czasów. Tobiasz był jakby moim dzieckiem testowym. Nie wiem czy kiedykolwiek się z tym pogodzę.

Przyjemności zaczęły się dopiero przy ciąży numer dwa. Świadoma tego, jak wygląda poród, jak źle się czułam przykuta to łóżka przez osiem godzin, pozwoliłam sobie wtedy na szkołę rodzenia. Pamiętałam o aktywności fizycznej, uczestnicząc w fitnessie dla ciężarnych, chodziłam na różne warsztaty dla przyszłych mam. W końcu czułam się świadomą mamą, która wie, czego potrzebuje.

Gadżety, które ułatwiają macierzyństwo

Dziś wiem, że bycie matką to ekstremalne doświadczenie. Musimy pogodzić w sobie milion ról każdego dnia. Jesteśmy opiekunkami, kucharkami, sprzątaczkami, lekarzami, pocieszycielkami, a do tego urządzamy dom i pracujemy na pełen etat. Jak tu nie zwariować od natłoku obowiązków? Jest na to prosta rada – wystarczy zagłębić się w świat gadżetów dla dzieci, które nam tę rolę matki trochę ułatwią. Znam osoby, które wszelkim technicznym nowinkom są zawsze przeciwne, bo „nasza babcia tego nie miała i dawała radę”. A potem nabawiała się depresji czy padała wieczorem ze zmęczenia, szlochając w fartuch gdzieś w oborze, bo sił jej nie starczało. Ja wychodzę z założenia, że wszystko jest dla ludzi i skoro są sposoby na ułatwienie sobie niektórych czynności, należy z nich korzystać. Wzbogacona doświadczeniem dwóch różnych ciąż, mogę śmiało powiedzieć, że przy trzecim dziecku miałabym na dzień dzisiejszy sielankę.

Gadżety, które na pewno miałabym przy trzecim dziecku:

WHISBEAR

Whisbear to innowacyjna zabawka ze specjalnie opracowaną funkcją CRYsensor, dzięki której miś czuwa całą noc nad snem dziecka, a gdy wykryje płacz dziecka automatycznie włączy uspokajający szum.

Jeśli coś jest w stanie uśpić w nocy płaczące dziecko, to ja to kupuję. Znam wiele matek, które jako pierwsze gadżety, kupują właśnie te szumiące misie. I je chwalą! Z wielką chęcią sprawdziłabym skuteczność tych przytulanek. Zdecydowanie mój nr 1 jeśli chodzi o wyprawkę.

DOSTAWA PAMPERÓW DO DOMU

Kiedy sięgam pamięcią do czasów, kiedy chłopaki używali pieluch, widzę siebie i M. z wielkimi siatkami zakupów i dodatkowymi paczkami pampersów, których nijak nie mamy w którą rękę sobie wsadzić. Jako, że nie jesteśmy posiadaczami samochodu, wszelkie sprawunki musimy dostarczać do domu tradycyjnie. Dziś wiem, że jest wiele sklepów, które umożliwiają mi zakupy online z dostawą do domu. I sytuacja ma się identycznie, jeśli chodzi o pieluchy. Już dziś możecie zamówić subskrypcję pampersów.

Baby Box Club to pierwszy w Polsce subskrypcyjny klub zakupu pieluch. Wystarczy, że założysz konto na stronie ( -> KLIK <- ), podajesz datę urodzenia dziecka, wybierasz jak długo chcesz otrzymywać pieluchy, podajesz numer karty i wszystko robi się samo. Co miesiąc dostajesz pod same drzwi zapas pieluch w odpowiednim rozmiarze. Oczywiście w każdej chwili możesz zmienić rozmiar pieluch i datę dostawy. Abonament możesz wykupić na 3, 6 lub 12 miesięcy, wszystko zależy od Twoich potrzeb. Oczywiście im dłuższy czas subskrypcji, tym taniej. W Baby Box Club możesz wybrać jeden z dwóch rodzajów pieluch: Pampers Active Baby – Dry lub Pampers Premium Care. W czasie trwania subskrypcji możesz całkowicie bezpłatnie zamienić rodzaj pieluch. Obecnie płatność możliwa jest tylko za pomocą karty płatniczej. To bardzo wygodne, bo podpinasz kartę do swojego konta, a firma co miesiąc sama pobiera opłatę. Nie musisz się martwić o to czy nie zapomnisz zapłacić za subskrypcję, bo subskrypcja zapłaci się sama!

Cennik, regulamin i odpowiedzi na inne nurtujące Was pytania znajdziecie na stronie Baby Box Club. Aby jeszcze bardziej ułatwić Wam życie, firma dodaje możliwość dołączenia do subskrypcji zapasu mokrych chusteczek. Nie wiem jak u Was, ale u nas szły one jak woda! Paczka wystarczała czasem na kilka dni. A tu za pomocą kliknięcia myszki macie problem z głowy.

Wyczuwam wielki hit i sukces firmy jeśli chodzi o taką usługę. Sama na pewno bym z niej skorzystała, dlatego wypatrywać będę, kiedy do współpracy włączą Poznań, bo póki co dostawy obejmują jedynie Warszawę.

KOŁYSKA / KOSZ MOJŻESZA

Pamiętam, że jak Tobiaszek był malutki, dostaliśmy bardzo fajny, kolorowy leżaczek-bujaczek, który akurat przy nim sprawdził się idealnie. Lubił w nim siedzieć i bawić się zabawkami na pałąku. Moje ręce wtedy bardzo odpoczywały. Tomasz był dzieckiem kochającym spędzać czas wolny… śpiąc. Nie pasował mu jednak wózek, a będąc zmuszona opiekować się w tym samym czasie starszym dzieckiem, nie wyobrażałam sobie wynosić co chwilę noworodka do pokoju obok, gdzie stało jego łóżeczko. Było ono na tyle duże, że nie w głowie było mi wędrowanie z nim po całym mieszkaniu. Dziś wiem, że wystarczyłoby zainwestować w małą kołyskę, czy kosz Mojżesza, by maluch spokojnie mógł spać koło mnie w każdym miejscu w domu, a na dodatek cały kosz nie zajmuje tak dużo miejsca jak wózek, więc spokojnie zmieściłby się nawet w naszej sypialni.

NOSIDŁO

Motanie chusty mamy z M. za sobą i uważam, że nie ma na świecie niczego lepszego! Kiedy tylko poznałam się bliżej z różnymi technikami wiązania, pokochałam to na zabój! Strasznie żałowałam, że nie chciało mi się chustować Tobiasza. Sądzę, że moje życie stałoby się wtedy o wiele lżejsze, zwłaszcza, że akurat Bobi miał dużo momentów w swoim niemowlęcym życiu, kiedy najlepiej czas spędzało mu się w objęciach kogoś dorosłego. Skoro jednak mówię Wam o zaletach chustowania, to dlaczego chcę mieć nosidło? Dla M. i mojej mamy. Tak jak ja nie mam problemów z opleceniem się 5 m chustą, tak moja znacznie mniejsza ode mnie mama już nie wie co z ma nią robić. Zawsze wołała mnie o pomoc przy motaniu. Bardzo jej się noszenie podobało, ale wiem, że znacznie łatwiej byłoby jej wsadzić sobie malucha w nosidło, zapiąć się kilkoma klipsami i po prostu robić swoje. Kiedy dorzucić do tego dwa rozbrykane potworki i płaczącego maluszka, wybieram coś, co zaoszczędzi mi czasu i nerwów przy owijaniu się.

Sądzę, że gdybym przysiadła dłużej, to z pewnością lista must have, powiększyłaby się o wiele bardziej. Przyznam, że bardzo zazdroszczę dzisiejszym ciężarnym wszelkich udogodnień i nie rozumiem, dlaczego jest na nie taka nagonka. Skoro są sposoby na ułatwienie sobie macierzyństwa, dlaczego z nich nie korzystać? I tak początki są wystarczająco ciężkie. Pozwólmy sobie na kilka gadżetów.
Ciekawa jestem co byście dopisały do gadżetów wartych uwagi.
  • Divanaurlopie

    Bardzo ciekawy wpis, ja sobie poradziłam bez zbędnych rzeczy :)

  • elkaaa

    Chyba też zainwestowałabym w szumiącego misia i taki kosz. Bardzo mi się one podobają.

  • justysia

    Ciekawa ta opcja dostawy pampersów. Oby była też w innych miastach a nie standardowo w Warszawie.

  • Whisbear jest super ! <3 Ale na dostawę pampersów również bym się teraz zdecydowała :)