Jestem jedynaczką, więc o posiadaniu rodzeństwa wiem tyle, co świnia o gwiazdach. Nie wiem jak to jest musieć się wszystkim dzielić. Zawsze wszystko co miałam, było tylko i wyłącznie moje. I było mi z tym dobrze. Podobało mi się to. Jak coś zostawiłam na biurku, to następnego dnia, tam właśnie było. Minus – omijały mnie wszelkie przygody związane z posiadaniem rodzeństwa. Nie wiem jak to jest bić się ze starszym bratem, czy kryć młodszą siostrę przed mamą, bo ta niechcący zbiła jej ulubiony flakonik z perfumami. Zawsze musiałam się bawić sama. Samotne siedzenie w domu, zaowocowało tym, że nie byłam za bardzo towarzyskim dzieckiem. Wolałam uciekać w świat książek, niż poznawać nowe koleżanki. Kiedy zostałam mamą po raz pierwszy, wiedziałam, że będziemy chcieli mieć kolejne dzieci. 

Ale po co właściwie jest to rodzeństwo?

Mówi się, że rodzeństwo jest po to, by dotrzymać towarzystwa naszemu pierwszemu dziecku, kiedy nas na tym świecie zabraknie. Nie wiem czy się z tym zgadzam. Kiedy staraliśmy się o Tomasza, nie myśleliśmy o jego poczęciu w takich kategoriach. Nigdy nie był „do towarzystwa”. Był raczej z silnej potrzeby kochania jeszcze jednego cudu. Tak po prostu. Kiedy patrzę teraz na moich chłopców, widzę dwie absolutnie różne osoby. Tobiasz – spokojny, kulturalny i inteligentny, Tomasz – nerwus z głową pełną pomysłów, który nie usiedzi na miejscu przez kilka minut. I za nic na świecie nie potrafią się ze sobą zgodzić. Wiem, że tak już musi być. Że tak właśnie to wszystko powinno wyglądać. Bo brat jest po to, by się od czasu do czasu pobić, i by mieć na kogo zwalić winę.
jak pielęgnować więź między rodzeństwem. jak pielęgnować więź między rodzeństwem. jak pielęgnować więź między rodzeństwem

Jak pielęgnować więź między rodzeństwem?

Kiedy tak patrzę, na te zdjęcia powyżej, rozczulam się. Do oczu napływają mi łzy i czuję, że serce mi mięknie. Upewniam się w decyzji sprzed lat, że nie ma to jak rodzeństwo. Wiem, że te wszystkie kłótnie i bijatyki są potrzebne. Że to właśnie ten ich męski sposób budowania zdrowych relacji między sobą. Mam nadzieję, że w przyszłości będą takie dni, kiedy jeden za drugim, przysłowiowo skoczy w ogień. Fajnie będzie widzieć wychodzących wspólnie braci, dyskutujących zawzięcie choćby o swoich pracach, czy wspólnych znajomych.

Póki co, cieszę się z każdego dnia, kiedy mogę obserwować budującą się między chłopcami relację. Dziś za serce chwyciło mnie zdanie wypowiedziane przez Tobiasza:

– Nie poddawaj się, jeszcze trochę. 

Dopingował zostającego w tyle Tomka. Jedno prawdopodobnie nieświadomie wypowiedziane zdanie, a ja wyczułam w nim tyle troski i wsparcia dla tego małego człowieczka. I wiem, że to będzie fajny duet.

– Tobias, chces cipsa?

Absolutnie rozwala mnie na łopatki. Mógłby się nie dzielić, przecież każdy z nich zawsze dostaje swoje słodycze, żeby za wczasu uniknąć wojny o to, kto ma lepsze, kto więcej i dlaczego. A jednak on zawsze się pyta. Zawsze. I to jest fajne. Że oni mają siebie. Mają kogoś, kto się chce podzielić.

Za nic w świecie nie zamieniłabym decyzji o posiadaniu dwójki dzieci. Pomimo hałasów, bójek, sprzeczek i niejednokrotnego wymuszania, jestem absolutnie zachwycona ich relacjami. Przecież nie zawsze tak będzie.

A jak jest w Waszych domach? Czy Wasze dzieciaki się zgadzają ze sobą, czy kłócą, jak moje?

  • Kuncio.com

    U mnie dopiero zaczną się kłócić, bo czekamy na drugie. :)

  • Aleksandra Kujałowicz

    Mam młodszego brata, więc nie wyobrażałam sobie, że moje dziecko będzie jedynakiem. Rodzeństwo to siła :)

  • Mam troję braci :) Były między nami różne momenty, raz trzymaliśmy się razem, raz biliśmy się i krzyczelismy po sobie – ale teraz, po latach, jesteśmy zgraną ekipą i lubie nasze imprezy rodzinne :) Moja Zosia też będzie miała na pewno rodzeństwo, a ile? Się okaże :D

  • U nas dopiero się okaże… Drugie dziecko urodzi się w lipcu. Sama jestem jedynaczką i bardzo się cieszę, że moja córka pozna, co to więź z rodzeństwem :)