Kilka dni temu przeczytałam zdanie: „jeszcze niedawno był lipiec, a już witamy listopad” i podpisuję się pod tym obiega rękami. Nie mam zielonego pojęcia, jakim cudem tak szybko uciekł ten czas. Pamiętam, jak narzekałam na ciągnące się nieubłaganie długo miesiące letnie. Tegoroczna jesień jakby to usłyszała i podkręciła śrubę!

Zdajecie sobie sprawę, że za miesiąc mamy Mikołajki? Zostało tylko półtora miesiąca do Gwiazdki! Trochę w tym roku panikuję z tego powodu, bo tak jak zawsze miłam już o tej porze zakupione prezenty dla całej rodziny, tak w tym roku nie mam nic. Absolutnie N-I-C! Wszystko będziemy kupować pewnie na ostatnią chwilę. W głowie mamy zupełnie co innego niż Święta.

CZUJĘ SIĘ

Trochę lekko rozchwiana emocjonalnie. Przez jesienną szarugę mam wiele dni, kiedy w ogóle nie chce mi się wstawać z łóżka. Najchętniej wylegiwałabym się całe dnie pod kocykiem, otaczała ulubionymi książkami, laptopem i kawą. A to wszystko wciąż utrzymuje mnie w przekonaniu, że całkiem niezła ze mnie meteoropatka. Ale jesienią to chyba dość częste zjawisko, nie tylko u mnie, co nie?

SŁUCHAM

Jeśli kolejny raz, napiszę Wam, że od września nic się nie zmieniło i wciąż uwielbiam najnowszy album Eda Sheerana, to uznacie mnie za nudną, więc postanowiłam poszukać czegoś nowego i ciekawego do słuchania. Zdecydowałam się na los i odpaliłam Spotify. A tam, w zakładce z polecanymi hitami: UŚMIECHNIJ SIĘ! – czyż nie brzmi idealnie? Rytmy szybsze, powodujące, że nóżka sama tupie do rytmu, nawet na zatłoczonym przystanku. Zaryzykowałam, włączyłam i zostałam na dłużej. To właśnie ta playlista ratuje mnie przed zaśnięciem w autobusie, kiedy wracam z pracy.

CHCIAŁABYM

Żeby listopad już minął. Wiem, że dopiero co narzekałam na zbyt szybkie tempo mijającego czasu, ale wiem, że grudzień będzie dla nas miesiącem HIPER ważnym. To właśnie wtedy kompletujemy dokumenty do kupienia mieszkania, wtedy są święta Bożego Narodzenia, jest śnieg i jakaś przyjemniejsza atmosfera. Z wielką niecierpliwością czekam na nadchodzący rok. Chciałabym w końcu wyrobić się ze zrobieniem ładnego kalendarza adwentowego dla chłopców. W mojej rodzicielskiej karierze zrobiłam tylko DWA, a chciałabym, żeby ich robienie było naszą tradycją. Nie chcę tych kupowanych, bo to małe pójście na łatwiznę. Chcę czegoś dużego i kreatywnego. No i bardzo, ale to bardzo, chciałabym wrócić do mojego bullet journala. Trochę mi poleżał odłogiem i prowadziłam go po macoszemu, byle było. Może z nowym zeszytem i nowym rokiem uda mi się znów wrócić do kreatywnego planowania czasu. W końcu będzie co w nim zapisywać – M3 samo się nie urządzi.

CZYTAM

Dopiero co pisałam Wam post o moich jesiennych książkach, a w moich rękach jeszcze żadna się na dobre nie zadomowiła. Zawsze powtarzam sobie, że wezmę jedną z nich do plecaka i będę regularnie czytać w trakcie drogi do pracy, ale od miesiąca nie potrafię się zebrać w sobie, by wybrać jedną. W kolejce za dużo mam pozycji. Chyba zacznę w końcu od tej, na którą nie mogłam się najbardziej doczekać – „Labirynt duchów„.

OGLĄDAM

Wciąż najbardziej ukochany serial wszech czasów – „Kochane kłopoty”. Nie ma jeszcze takiego, który obejrzałabym tyle razy, co ten. Niektóre kwestie znam na pamięć.

– How many cups of coffee have you had?
– None.
– Plus?
– Five, but yours is better.
– Junkie.
– You’ve got wings baby!

Zawsze z wielką chęcią wracam do niego jesienią. I zawsze śmieję się i płaczę w tych samych momentach.

BYŁAM

Na świetnym babskim weekendzie, na który zabrał mnie i kilka innych blogerek Lidl. Uruchomili oni bowiem nową usługę w ramach swojej oferty, jaką są podróże. I w związku z tym, chcieli nam pokazać jeden ze swoich lepszych hoteli, z którymi współpracują. A wszystko to w Polsce, w całkiem niewielkiej miejscowości, jaką jest jest Świeradów Zdrój. Całe trzy dni spędziłam bez dzieci, bez męża. Tylko ja i zaspokajanie moich potrzeb. Były piesze wycieczki po górach. Była ciepła czekolada w schronisku, był basen, jacuzzi, masaże relaksacyjne, dobre wino i rozmowy do późnych godzin wieczornych. Z wielką chęcią wrócę tam jeszcze raz z dzieciaczkami i M. by pokazać im te malownicze strony.

______________________________

A jak Wam minął październik? Mam nadzieję, że dobrze go wspominacie?
Kto, tak jak ja, nie może się  doczekać świąt?

inne wpisy z kategorii „tu i teraz”: LIPIEC 2017, SIERPIEŃ 2017, WRZESIEŃ 2017

  • Twój październik piękny. :) Mój był tak samo. Trzydzieste urodziny, wyjazd niespodzianka zorganizowany przez męża do Barcelony! Najlepszy z najlepszych miesięcy. Teraz tak jak ty czekam już na Święta. Planuję, organizuję, kupuję. :) I szykuję roczek córeczki, bo będzie właśnie w Boże Narodzenie. :) Serdecznie pozdrawiam.

  • Ja w październiku dostałam swoją pierwszą w życiu umowę o pracę na czas nieokreślony i razem z M. powoli zaczynamy myśleć o własnych czterech kątach :)

    A co do muzyki… Słyszałaś nową płytę Mikromusic? Polecam!

    • Przybijam piąteczkę, jeśli idzie o umowę na czas nieokreślony :) Też dorobiłam się w końcu własnej! Powodzenia w działaniach.

  • U nas październik mega chorobowo i nostaligcznie minął

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Najbardziej zazdroszczę oczywiście tych podróży w babskim gronie. Ja jeśli gdzieś wyjeżdżam to tylko z męzczyznami ;)