No i stało się! Minęło pół roku, od kiedy zaczęłam prowadzić bullet journal. I wiecie co jest najlepsze? Ani trochę mi się to nie znudziło. Kiedy pod koniec poprzedniego roku kupowałam Leuchtturm nie wiedziałam co będę w nim pisać i czy w ogóle mi się to spodoba. Ale świat bujo wciągnął mnie do reszty. Wiecie, że planuję już jak będą wyglądały kolejne zeszyty?

Planner tygodniowy czy miesięczny?

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z bullet journal, nie planowałam z mojego Leuchtturma zrobić dziennika. Miał mi on służyć raczej jako miejsce na skumulowanie moich złotych myśli. Wiele razy w przeszłości kupowałam kalendarze i ich prowadzenie kończyło się po miesiącu, a może i szybciej. Nie należałam do osób, które skrupulatnie zapisywały w notatniku wszystkie swoje działania. Miałam ku temu swój ścienny kalendarz i to mi wystarczyło. Dziś, kiedy mam (P-R-A-W-I-E-!) trzydzieści lat, a pamięć zawodzi mnie bardziej niż bym chciała, muszę więcej rzeczy zapisywać. Już nie chodzi tylko o mnie i moją aktywność społeczną, ale o blog, o ewentualne wyjścia na randkę z mężem, ważne wydarzenia z życia chłopców. Jesteśmy czteroosobową rodziną, w której każdy ma swoje plany, a ja je wszystkie wciskam w swój zeszyt.

Miesięczny kalendarz, który rozrysowywałam sobie zawsze na początku każdego miesiąca był bardzo pomocny. Robiłam sobie odpowiednio dużo miejsca, by móc zapisać plany, na konkretne dni. Szybko jednak okazało się, że krateczki wielkości 4 cm² mi nie wystarczały. Ewoluowałam na plannery tygodniowe. Jednak nie chciałam by były to zwykłe tabelki z miejscem na zapiski. Owszem, takie też miałam, bo od czegoś swoją naukę trzeba zacząć.

Jak stworzyć kreatywną rozkładówkę w bullet journal?

Przyznam z ręką na sercu, że czerwiec był chyba najmniej kreatywnym miesiącem, od kiedy tylko prowadzę bujo. Nie miałam na niego absolutnie pomysłu. Stąd braki we wpisach. W tym miesiącu postanowiłam jednak przegonić negatywną passę i wzięłam się za siebie. Zachciało mi się kreatywnych rozkładówek, które będą miały w sobie coś więcej niż minimum. Po raz pierwszy od dłuższego czasu zapragnęłam kolorów. A, że lipiec to typowy miesiąc letni, który kojarzy mi się z morzem, palmami, plażą i drinkami, taki klimat wprowadziłam w bujo.

Zieleń okazała się tym razem strzałem w dziesiątkę! Świetnie komponuje się z czernią cienkopisów i szmaragdową okładką bujo. Kiedy wymyśliłam sobie już swoje palmy, doszłam do wniosku, że będą świetnym motywem na cały miesiąc i tym oto sposobem przemyciłam je na kolejne tygodnie lipca. Ale chciało mi się czegoś jeszcze. Znacie to uczucie, kiedy wena prawie rozsadza was od środka? Ja miałam tak kilka dni temu. Dotarło do mnie, że każdy tydzień, a nawet dzień są inne. Zmieniam się wtedy i ja. Jednak rozpisywanie każdego dnia w bujo mogłoby być niekoniecznie dobrym pomysłem, stąd kreatywne tygodnie. Jestem wielką wielbicielką przeszukiwania internetu w celu znalezienia złotych myśli, które potem namiętnie umieszczam w bujo, więc wpadłam na pomysł, stworzenia w moich tygodniówkach miejsca dla MYŚLI TYGODNIA. A, że mogłabym się nie zdecydować na jedną, stąd TRZY miejsca. Dorzuciłam też kilka trackerów i moim zdaniem wyszła rozkładówka idealna. Znów mam nadzór nad tabletkami, które łykam, wiem jaką książkę akurat tego tygodnia czytałam i jaka była pogoda. A sleep log umieściłam dla wypróbowania. Nie wspomnę o kontroli ilości postów na blogu czy ćwiczeń na siłowni.

Bujo jest dla ciebie, a nie ty dla bujo!

Pamiętajcie, że to, co odpowiada mi, niekonicznie musi być dobre dla Was. Każda rozkładówka, jeśli takie prowadzicie, musi być dostosowana do Was i spełniać Wasze oczekiwania. Ja czuję, że to mój miesiąc! Stawiam na kreatywność! 

Co myślicie o tego typu tygodniówkach? Podobają się Wam, czy wolicie coś skromniejszego i bardziej czytelnego?

Bardzo jestem ciekawa jak wyglądają Wasze bujo!  Z chęcią bym na nie popatrzyła. Oznaczajcie mnie na swoich fotach, a na pewno będę wtedy
miała okazję by wszystkie obejrzeć!
Działacie na instagramie? Super – oznaczcie mnie (tomitobi.pl) a wpadnę i zostawię ♥

  • Piękne te Twoje rozkładówki. Z chęcią bym też takie sobie zrobiła :) ale brakuje mi cierpliwości jak na głowie tyle spraw. Bardziej wolę siedzieć w AI i PS i tam tworzyć przeróżne kwiaty. Jednak Bujo nadal prowadzę tylko u mnie trochę się zmieniło od czasu kiedy zaczęłam go prowadzić :)

    • Mój bujo też ewoluował. Czerwiec to minimalizm absolutny i brak kolorów. Lipiec daje mi nadzieje na lepsze dni. I weselsze. ;)

  • Kamila Posobkiewicz

    Bardzo ładne te kalendarze. Atrakcyjność może dodać weny twórczej. Ja zwykle zadawalam się kalendarzem nauczyciela lub terminarzem w telefonie, ale chyba czas to zmienić 😉.

  • Rodzice & Dzieci

    Pierwszy raz coś takiego widzę i faktycznie świetny dziennik. Aż z ciekawości wejdę na pozostałe wpisy o tym Bujo :)

  • Sylwia Antkowicz

    Ja w sumie planuje w zwykjłym zeszycie, nigdy nie przykładałam dużej wagi do estetyki notatek. Ale robię plany najpierw na cały miesiąc, a potem rozbijam na poszczególne dni.

    • Ja też zaczynałam w zwykłym zeszycie. Jednak L szybko mnie do siebie przekonał.

  • No coraz bardziej nabieram ochoty na bujo. Bardzo lubię takie kreatywne planowanie czasu i zadań, ale jeszcze nie próbowałam tego w formie BJ. Połażę sobie po Twoim blogu i poinspiruję.

  • A ja mam pytanie ze strony technicznej :D Czym robisz zdjęcia do wpisów ? :) Przymierzam się do zakupu nowego aparatu, ale kompletnie nie wiem z której strony ugryźć temat :P