Nie jestem profesjonalnym fotografem i na aparatach znam się tylko tyle, co przeczytam w instrukcji obsługi. Pomimo powszechnie znanej opinii, że bloger powinien znać się na sprzęcie, którym pracuje, ja jestem znów buntowniczką. Robiąc więc ten wpis, piszę z punktu widzenia użytkownika, który niekoniecznie zna się na technicznej stronie robienia zdjęć. Byłam uczestniczką wielu warsztatów fotograficznych, i na żadnym nie dowiedziałam się niczego, poza podstawami (co to ISO, przesłona itp.). Postanowiłam więc olać teorię i iść za własnym przeczuciem. I tak oto jestem posiadaczką zarówno lustrzanki, którą zachwycają się profesjonalni fotografowie, jak i kompaktowego aparatu. Który jest lepszy?

Jaka jest różnica pomiędzy lustrzanką a aparatem kompaktowym?

Na pierwszy rzut weźmy to, na co patrzymy najpierw – cenę. Przeglądając sklepy internetowe, możecie śmiało sami dojść do tego, że lustrzankę kupicie taniej, niż kompaktówkę. Co idzie wielkim plusem na rzecz profesjonalnego sprzętu.
Jednak musicie przyznać, że posiadanie lustrzanki nie sprawi, że staniecie się nagle super fotografami. Wiele osób, skuszone niską ceną zestawu podstawowego, myśli, że nagle wszystkie robione zdjęcia będą przypominały te już obrobione i rodem z pierwszych stron National Geographic. Nie domyślają się, że wiele zależy od obiektywu – za który ceny sięgają czasem podwójnej wartości aparatu. Rozczarowane mizernymi efektami osoby, porzucają później aparaty i zniechęcają się do robienia zdjęć.

Dla przykładu, w niektórych małych aparatach, wystarczy wskazać na ekranie podglądowym miejsce, które chcemy wyostrzyć, by na reszcie zdjęcia uzyskać rozmyte tło. Bez zbędnego ustawiania i zmieniania ISO. I wcale nie trzeba spędzać długich godzin na nauce podstaw. Owszem, przydaje się to, ale czy amatorom potrzebna jest taka wiedza? Nam chodzi głównie o ostateczny efekt, a nie o jego techniczne parametry. Nimi nie będziemy się chwalić przed rodziną, prawda?

Oto zdjęcie robione kompaktem (Olympus E-PL8 – więcej o użytkowaniu tego aparatu przeczytacie tutaj) wspomnianą wyżej techniką. I tu pewnie zabiję większość fotografów – na AUTOMATYCZNYCH ustawieniach. Może i nie jest ono technicznie poprawne, może i ucięłam dziecku kawałek głowy, a oczy nie są wystarczająco ostre, ale mi się to zdjęcie podoba. Czy nie o to chodzi w zdjęciach?

Co z tymi obiektywami?

No i tu Was może zaskoczę, bo większość kompaktowych aparatów, ma opcję dokupienia dodatkowo konkretnych obiektywów. A jak wiadomo, daje to większe możliwości i jeszcze bardziej profesjonalne zdjęcia. Ceny są różne – mogą sięgać od kilkuset złotych aż do nawet kilku tysięcy. Wszystko zależy od tego, na jakim obiektywie konkretnie nam zależy. Podobna sytuacja ma się u lustrzanek, więc tu raczej oszczędności nie znajdziecie. Chcesz zdumiewający efekt lub kochasz zdjęcia makro – płać za szkło!

Więcej o obiektywach do aparatów kompaktowych przeczytacie tutaj.

Jak robić ładne zdjęcia?

Robiąc zdjęcia, wiem, co mi się podoba i jaki efekt chcę uzyskać. A kiedy mi to nie wychodzi… ratuję się programami graficznymi i poprawiam „odrobinę” surowe zdjęcia. Co takiego robię ze swoimi zdjęciami? Jeśli mają być to zdjęcia, które docelowo trafią na blog (a 90% moich zdjęć to typowe fotki blogowe), to zmniejszam ich rozmiar, odrobię wyostrzam w odpowiednich miejscach, podciągam lub zmniejszam nasycenie kolorów… i tyle. Na serio nic skomplikowanego. Pomyślicie pewnie, że zajmuje mi to wiele czasu – otóż właśnie nie. Jasne, że zanim opanowałam program, trochę to potrwało, ale praktyka faktycznie czyni mistrza. A znając wizję ostatecznego zdjęcia, jakie chcę uzyskać, obróbka typowych zdjęć na blog zajmuje mi czasem maksymalnie pół godziny.
Są osoby, które już w momencie naciskania migawki, muszą mieć zdjęcie idealne. Ja wychodzę z założenia, że każde zdjęcie może być idealne, jeśli się umie przesuwać suwaczkami w odpowiednim programie. A skoro to potrafię, to żal mi czasu na ustawienia – wolę robić zdjęcia i bawić się nimi później.

Dla udowodnienia Wam, co potrafi najbardziej podstawowy program graficzny (nie Photoshop, tylko jeden z darmowych programów, które pobierzecie w internecie bez najmniejszego problemu), podrzucam zdjęcie po niewielkiej obróbce, które byłabym w stanie zamieścić na blogu.

Cała prawda o moim fotografowaniu – czyli co się tak naprawdę liczy

Nigdy nie rajcowało mnie uczenie się o przysłonach i ISO. Wszelka wiedza (choćby nie wiem jak łopatologicznie przedstawiona) nijak mi pomagała w robieniu zdjęć. Kiedy już decyduję się na wyciągnięcie aparatu i pracę ze swoimi dziećmi, muszę mieć przy sobie coś, co sprawi, że fotki będą robione szybko (kto kiedykolwiek fotografował dzieci, które niekonicznie muszą zawsze mieć humor i ochotę na współpracę, ten wie o czym mówię). Kompakt okazał się tu idealny. Wystarczyło kliknięcie w odpowiednie miejsce na ekranie i migawka szła w dół. Wiadomo, że zdarzały się fotki rozmyte, bo kto nadąży za dwójką dzieci, ale muszę przyznać, że procent tych nienadających się do niczego zdjęć okazał się mniejszy niż myślałam.

Do tego istotna dla mnie jest waga aparatu. Już na pierwszy rzut oka widać, że lustrzanka nie będzie najlżejsza. Były dni, kiedy po ostrym wycisku na siłowni ręce mi opadały ze zmęczenia już po kilku minutach robienia fotek. Ledwo miałam siły utrzymać aparat. Z kompaktem nie ma takiego problemu. Lekka jak piórko, jest praktycznie nieodczuwalna. A do tego jej wymiary pozwolą zmieścić aparat choćby w kieszeni kurtki (przetestowane!). Kiedy jesteś matką, kolejna torba z akcesoriami nie jest tobie absolutnie potrzebna. Marzysz, by aparat wyciągnąć z torebki i po prostu robić zdjęcia.

Lustrzanka czy kompakt – co wybieram ostatecznie?

Pomimo wielkiej miłości do mojej lustrzanki, którą kupiłam za ciężko zarobione i z trudem odłożone pieniądze, muszę przyznać, że więcej plusów widzę po stronie Olympusa. Jedynym minusem, który zanotowałam podczas mojej miesięcznej zabawy tym aparatem, jest trwałość baterii – chcąc robić zdjęcia, musiałam zawsze upewnić się, że bateria jest naładowana na maksa, bo energii pobierało co niemiara. Przy lustrzance rzadko się tym martwiłam. Wydawało mi się, że bateria tu trzyma nawet tydzień, czy dwa – wszystko w zależności od częstotliwości użytkowania oczywiście.

Jako jednak fanka wszelkich wygód i ułatwiania sobie życia, wybieram Olympusa. Kupił mnie łatwością obsługi, wieloma opcjami fotografowania (ustawienia dobierane są automatycznie do scenerii), jak i możliwością szybkiej przesyłki zdjęć na telefon. Nie wspomnę o tych stylowych dodatkach! Nie idzie obok nich przejść obojętnie, musicie przyznać.

A Wy jaki aparat byście wybrali?
A może o jakimś konkretnym modelu marzycie?

  • Blondynki Kreatywnie

    Ja mam lustrzankę i jeszcze sporo pracy mnie czeka by zdjęcia były dobrej jakości szczególnie makro.

  • Bożena Jędral

    Dla mnie info, że do kompaktu można dokupić obiektywy to rewelacyjny temat do poszukiwań. Kompakt jest znacznie lżejszy, nawet z dodatkowym obiektywem :)

    • Lech Pustuła

      Proszę pani do kompaktu nie można dokupić obiektywu ,ponieważ ma on jeden wbudowany na stałe. Amen

  • Szczęka mi opadła! Zaskoczył mnie ten tekst totalnie i całkowicie. Zaskoczył, bo zawsze miałam lustrzanki (inna sprawa, że robienie zdjęć akurat bardzo średnio mi wychodzi i daleko mi do doskonałości). Na męża, który jest fanem kompaktów, zawsze patrzyłam z poczuciem lekkiej wyższości ;) Ale te zdjęcia mnie przekonują! Świetny efekt! Ja, żeby zrobić takie zdjęcie, musiałabym się mocno natrudzić, a efekt i tak byłby niepewny. <3

  • Nikonowiec

    Jeżeli Pani uważa, że Nikon d3200 który widać na zdjęciu to aparat, którym zachwycają się profesjonaliści, to polecam zmienić grono profesjonalistów. To jest model Nikona dla amatorów. Kolejna kwestia to porządny obiektyw i praca trybu manualnego. Grzechem jest porównywać lustro z Nikkorem 50mm a tym Olympusikiem.

    • A ja polecam czytać ze zrozumieniem. Nie napisałam, że tym modelem zachwycają się profesjonaliści. Napisałam o listrzankach ogółem. ;)

      • Niszczyciel

        I tak oto jestem posiadaczką zarówno lustrzanki, którą zachwycają się profesjonalni fotografowie

        • No i gdzie tu wzmianka o konkretnym modelu? „Lustrzanki” – uogólnienie.
          Na serio, chcemy się spierać o pierdoły? Po co. Weekend jest, idź wypoczywaj.

          • Ona

            Ogólniki właśnie zdyskwalifikowały Panią jako specjalistę na temat aparatów.
            Nawet amatorski Nikon d3200 i dobry obiektyw jakim jest Nikkor 50mm nie może być porównany z małpką Olympusa. Wystarczyło Pani Marto, że napisałaby Pani, że nie potrafi sobie Pani poradzić z Nikonem a na spacery zabiera Pani Olympusa bo jest lżejszy i na trybie auto sobie poradzi.
            Wspomniała Pani, że uczestniczyła Pani w kursach fotograficznych, to jest najbardziej zastanawiające w tym tekście.

          • Nigdy nie chciałam i nie chcę uchodzić za eksperta od fotografii. Post pisany był z pkt widzenia laika fotograficznego i niech tak zostanie.

  • Stuku

    E-PL8 jest BEZLUSTERKOWCEM. Nie ma Pani zielonego pojęcia o czym pisze

    • Na szczęście mam takie osoby jak Ty i już wiem.

      • Stuku

        To po co wcześniej piszesz o czymś o czym nie masz bladego pojęcia ?

        • Zapraszam do skorzystania z czerwonego krzyżyka na boku strony, jak Tobie to przeszkadza ;) na siłę Cię tu nie trzymam. Miłego weekendu. :)

  • Bozena

    Nie obrazajac nikogo troche to tak jakby Pani porównywalna 2 zupełnie różne systemy walutowe i była zachwycona tym opartym na parytecie gumy do zucia –
    – bo jak sie trochę podkreci to przecież fajne wychodzi. Proponuję nie zajmować się i nie opisywać materii na której się nie zna. Mowa jest srebrem a milczenie złotem.

  • Nie obraź się, ale tym wpisem się skompromitowałaś. Olimpus to bezlusterkowiec z wymienną optyką. Klasyczny kompakt kosztuje kilkaset złotych i zawiera podstawowe funkcje fotograficzne. Cena E-PL8 z podstawowym dla niego szkłem 14-42mm startuje od ok 2,7 tys., za samo body trzeba dać 2.2 tys. W przypadku nieco nowszego Nikona d 3300 ze szkłem 18-105 cena startuje od około 2.2 tys. Dodatkowe szkła to często koszt nawet rzędu kilku tysięcy zł bez względu na system – za jakość trzeba zapłacić. Kolejna sprawa całkowite pomijanie trybu manualnego czy choćby półautomatycznych S i A w Nikonie. Porównujesz sprzęt, z całkowicie innych klas, bez choćby próby porównania aspektu technicznego. Nikt, kto ma pojęcie nie potraktuje go tego poważnie.

  • Tomasz Wnętrzak Fotografia

    Z całym szacunkiem ale większych bredni w życiu nie czytalemn i to w takiej ilości w jednym artykule…

  • Pietrek

    Ja tekst Pani Marty zrozumiałem i w porównaniu do stuku i nikoniarza o nic się nie oburzam. Sam mam D3200 z kitowym obiektywem (miałem też 50- ke i 35- ke , która jest świetna :) Miałem dostęp i porównanie do pełnej klatki Canon EOS 5D , nikona 7100 ,bezlusterkowca olympusa OM-D E-M10 oraz trzymać kalesony Leica TYP 264 :] .Testowane , porównywane i wniosek jest jeden. Z tych aparatów jedynie leica pokazała po prostu genialność wykonywanych zdjęć, eos 5d zawiódł i to bardzo nikon 7100 to samo co 3200 tak jak olympus .Mój tani i stary d 3200 posiadający obiektyw zgodny z zastosowaniem wystarczy dla 95 % fotografów.. Co do aparatów kompaktowych i małych bezlusterkowców…jeśli jeszcze raz kupowałbym aparat to tylko i wyłącznie tego typu. W stosunku cena jakość zdjęć to nie ma już różnicy. Za to gdy zabierasz np. na wycieczkę z rodziną gdzie non stop trzeba coś robić szybko, mobilność i rozmiar kompaktu / bezlusterkowca jest po prostu bezkonkurencyjna. Tak dla rozeznania polecam pixelpeeper.com tam są zdjęcia surowe bez obróbki i można sobie wyrobić zdanie na powyższy temat. Moim zdaniem lepiej kupić poręczniejszy aparat który da zdjęcia takie same jak lustrzanka a pozwoli bezproblemowo go używać.

    • No i brawo! :) jeden który w końcu przeczytał tekst ze zrozumieniem i wyniósł z tekstu to, o co mi chodziło.

  • demotatorus

    Nie ma to jak pisać poradnik gdzie na wstępie przyznaje się że nie ma się bladego pojęcia o sprawie, że jest się ignorantem, którego nic nie obchodzi, a na krytykę reaguje w stylu „nie podoba się to nie czytaj”.

    Parę błędów:
    ” lustrzankę kupicie taniej, niż kompaktówkę” – nie

    „obiektywu – za który ceny sięgają czasem podwójnej wartości aparatu” – często wielokrotnie więcej

    „większość kompaktowych aparatów, ma opcję dokupienia dodatkowo konkretnych obiektywów” – kompakty nie mają wymiennych obiektywów. Myli Pani kompakty z bezlustekowcami

    „jestem posiadaczką zarówno lustrzanki, którą zachwycają się profesjonalni fotografowie” – nie jest Pani posiadaczką takiej lustrzanki

    ” migawka szła w dół” – migawka się otwiera, lustro idzie w górę, a kompakty zazwyczaj mają elektroniczną migawkę która się nie rusza

    itd.

  • Jak patrzę na tego Olympusa to aż mi się lustrzanki swojej nie chce nosić :D przydatny tekst :*

  • hela

    Ja odkąd mam swojego lumixa lx100, który mieści się w torebce, odpowiedź uważam za najprostszą na świecie