Nadejście marca i wiosny, to odpowiedni czas na podsumowanie zimy i zrobienie bilansu zysków i strat. Ja bardzo lubię podsumowania związane z moją osobą. Spisuję osiągnięcia, porażki, wyszukuję nowe cele, do których mam zamiar dążyć i tym sposobem mam jasną drogę przed siebie na kolejne dni, tygodnie i może nawet miesiące. Jak już wiele razy się przyznawałam, jestem absolutnym freakiem, jeśli chodzi o planowanie. Lubię mieć wszystko pod kontrolą, żeby nie daj Boże, nic mi nie uciekło. Stąd wpadłam na pomysł, że stworzę sobie tracker, który pomoże mi zapanować nad moją codziennością i będzie stanowił swego rodzaju przypominajkę.

Co to takiego tracker i do czego służy?

Tracker (track – ang. tor, trop, ślad), jest swego rodzaju tabelką, w którą  wpisujemy rzeczy, które chcemy analizować, śledzić. Zakładacie, że od dziś, codziennie przez miesiąc będziecie łykać zestaw witamin, które mają uzupełnić braki w Waszym organizmie. Pięknie! Bardzo fajne postanowienie. Jednak jak długo pamiętacie o tych tabletkach? Tydzień, dwa? A potem co? Nagle o nich zapominamy. Podobnie z każdą inną czynnością. Tracker jest również dobrym motywatorem dla osób chcących śledzić swoje nawyki żywieniowe. Możecie śmiało zaznaczać w nim zjedzone słodycze, wypitą wodę czy regularne posiłki. Możecie w nim śledzić to, na co tylko macie ochotę. Ale jest jeden warunek! Musicie być w nim absolutnie szczerzy. Nie ma sensu okłamywać samego siebie. Lepiej wiedzieć co jest nie tak i móc się poprawić w kolejnym miesiącu, czy tygodniu.

Ile ma trwać tracker?

Wszystko zależy od ciebie. Ja, podobnie jak w wypadku kalendarza, wolę jedną rozpiskę na cały miesiąc. Mam wtedy jeden piękny obraz tego, jak sobie radziłam przez ostatnie trzydzieści dni. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by rozpisać tego typu plannery na osobne tygodnie. Tu musicie widzieć, jaka forma zapisu Wam bardziej odpowiada.

Co wpisałam do swojego trackera i co poszło w nim nie tak?

Z początkiem marca postanowiłam być ambitna i założyłam sobie, że będę chodziła na siłownię co najmniej trzy razy w tygodniu, będę unikała słodyczy, będę wypijała conajmniej 1,5 litra wody dziennie i zadbam bardziej o swoje zdrowie. W swój tracker wpisałam więc rzeczy, które robię często codziennie, wręcz rutynowo (jak łykanie witamin), do tego dodałam kilka wcześniej wspomnianych postanowień i założyłam, że teraz będzie już z górki. Jak bardzo się myliłam. Zapomniałam chyba, że moja silna wola nie jest tak silna, jak bym tego chciała. Codziennie niejedzenie słodyczy padło w gruzach. Zauważyłam, że podjadanie, jest moim wielkim minusem, stąd pewnie problem z utrzymaniem szczupłej sylwetki. Podobnie w przypadku wody – założenie na wypicie minimum półtora litra wody dziennie tylko w pojedyncze dni udało mi się spełnić. A potem dziwię się, że mój organizm zatrzymuje wodę.

Czy w związku z tyloma porażkami uznaję ten miesiąc za stracony? Absolutnie nie! Dzięki takiemu szczeremu marcowi wiem, co muszę poprawić w sobie. Całkowite odstawienie słodyczy może być ciężkie, bo kocham je nad życie, ale kto powiedział, że nie mogę zacząć powoli i stopniowo? Może chociaż co drugi dzień?

Jak dobrze, że mamy nowy miesiąc i mogę zacząć od początku. tracker w bullet journal tracker w bullet journal tracker w bullet journal

Jak widzicie prowadzenie takiego trackera, to nie lada wyzwanie.
Pamiętajcie – szczerość przede wszystkim!
Tylko będąc ze sobą szczerzy, osiągniecie rzetelne wyniki.
To kto zaczyna kwiecień z trackerem?

  • A ja właśnie dziś zaczęłam projektować swój pierwszy BuJo! <3 Idealnie trafiłam do Ciebie:)

    • Cieszę się, że tak piszesz <3 Podejrzałam Cię na insta – zapowiada się bardzo ciekawie u ciebie <3

  • Fajnie wygląda ten tracker :) Ja właśnie idę ogarniać swój kwiecień :))

    • Ja się za swój tracker kwietniowy wzięłam dopiero dziś :P

  • Bożena Jędral

    Nie planuje, może to mój błąd. Zamiast zredukować kilogramy na wiosnę, to zaczęłam je gromadzić. Czas wrócić do planerów i spiąć się w sobie.

    • Plannery rządzą! Ja nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez nich, serio.

  • Aneta Sawicka

    Fajna sprawa ale znając mnie szybko zapomnialabym o uzupełnianiu;)

    • Fakt, tu trzeba sumienności. Ale z czasem wchodzi w krew. Ewentualnie od czego jest przypomnienie w tel ;) :D

  • Ja się kompletne do planowania nie nadaję. Ostatnio planowałam posty na bloga a jak zwykle piszę na ostatnią chwilę bo ogarnąć się nie mogę. 😊

    • Wiesz co, ja też tak mam ;) Zaplanowałam kilkanaście wpisów na marzec i co? Chyba dałam połowę z tego… :D

  • Bardzo fajne, sprawdzi się, jeżeli ktoś lubi planować. Mi za bardzo los miesza ;) ale lubię sobie popatrzeć!

  • Pingback: Pobierz darmowy tracker na kwiecień i zacznij analizować swoje życie.()

  • Założyłam, przydatna rzecz!

    • Życzę więc powodzenia w wypełnianiu i w sumienności ;)

  • Pingback: #PoniedziałkiZBujo: kilka pomysłów na tracker w bullet journal.()