Nie wierzę, że żyją na świecie osoby, które nie potrafią ich robić. No jest to niemożliwe! Ja naleśniki uwielbiam i mogłabym je jeść codziennie. Najchętniej na słodko. Ale kiedy tak dodaje się tych kalorii, to na efekty nie trzeba za długo czekać. Postanowiłam więc stworzyć ich fit wersję, ale tak, by tego zanadto nie odczuć. I udało się!

Jestem niejadkiem!

Niestety biję się w pierś – nie lubię jeść. Kiedy przychodzi co do czego, jestem strasznie wybredna. Nie lubię wielu warzyw, stąd wszelkie urozmaicenia w daniach nie są na moim talerzu mile widziane. Najchętniej żywiłabym się… płatkami kukurydzianymi z mlekiem. Za studenckich czasów zajadałam się tym daniem jak szalona. Teraz, kiedy mam męża i dzieci i przygotowując posiłki nie mogę myśleć tylko o sobie, przyszedł czas na modyfikację mojego menu. Jest jednak takie danie, które mogę jeść równie często jak płatki – NALEŚNIKI! Z racji tego, że w kuchni rządzi (całe szczęście!) M. na zmianę z moją mamą, naleśniki były modyfikowane na różne sposoby. Każdy z nas robi je inaczej. Mama dodaje ubite na sztywno białka, by dodać im puszystości, M. robi tradycyjne z wodą gazowaną, a ja dorzucam odżywki białkowej dla polepszenia smaku i uniknięcia cukru.

DIETETYCZNE NALEŚNIKI

Jak każda kobieta jestem na diecie przez cały rok i całe życie. Wiele razy mówiłam sobie, że teraz to już na pewno, i tym razem musi mi się udać. Niestety nie potrafiłam podejść do odchudzania z głową. Często więc dieta kończyła się wieczorem, kiedy nie miałam siły podnieść się z głodu z kanapy. Teraz moja dieta to 4-5 posiłków dziennie. Nic nadzwyczajnego – po prostu zmodyfikowałam kilka podstawowych przepisów, by nadać im lekkości. I tak oto wczoraj powstały FIT NALEŚNIKI.

Potrzebne składniki:

CIASTO:

  • 3-4 łyżek mąki pełnoziarnistej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 szklanka mleka
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • 2 miarki odżywki białkowej lub superfoods od Natural Mojo (u mnie smak czekoladowy)

POLEWA:

  • 1 miarka odżywki białkowej (smak ciasteczkowy)
  • mleko

DODATKI:

  • banan
  • migdały
  • wiórki kokosowe

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

Wszystkie składniki na ciasto zmieszać ze sobą aż powstanie gęsta masa.  O Natural Mojo pisałam Wam kilka postów wcześniej. Jeśli nie macie białka lub superfoods, nie martwcie się – po prostu dodajcie sobie zwykłe kakao i odrobinę słodzika czy stewii.
Patelnię rozgrzejcie dość dobrze. Ja swoje naleśniczki smażyłam na odrobinie oleju kokosowego, bo niestety nie posiadam takiej nieprzywierającej (jeszcze!). Smażcie naleśniki pojedynczo, bo zwiększają one swoją objętość. Pamiętajcie, by przykryć każdego smażonego naleśnika przykrywką na kilka minut, by mogły urosnąć na patelni. Smażcie do ścięcia się masy z obu stron.
Polewa to również nic trudnego, bo oba składniki wystarczy ze sobą zmieszać aż powstanie gęsta polewa. Ja nie lubię takiej mocno spływającej, więc dodałam ok. 2 łyżek mleka, Wy możecie więcej. Zamiast odżywki możecie użyć ponownie kakao (pamiętajcie, że to kakao do pieczenia jest gorzkie, więc zawsze dodajcie odrobinę stewii czy słodzika).
Banana pokroiłam w plasterki, migdały na mniejsze kawałeczki i wszystko przyozdobiłam odrobiną wiórek kokosowych.

SMACZNEGO!

Jadacie naleśniki? Może podrzucicie mi jakieś ciekawe fit przepisy w komentarzach?